Zawsze mnie zastanawiało, skąd ten masakryczny kult Sepultury, bo dla mnie to jest taka kwintesencja poprawnego thrashu. Jedyne co bardziej własnego wymyślili, to ten chujowy groove. No ale uznałem, że pewnie słyszałem wszędzie zachwalane
Arise z remastera i może pierwotnie nie brzmiało tak zjebanie. Rzeczywiście, okazuje się - było znacznie lepiej. Dalej nie słyszę w tym geniuszu, ale już nie wkurwia, ale z kolei jest mało mięsiście
Odbyłem też podróż przez wrota czasów i zobaczyłem tkaną nić, prowadzącą od rytmów d beatu, albo i crust punka, przez
Altered State do nu metalu. Wydaje mi się, że Sepultura ten pierwotny, plemienny rytm w jakiś dziwny sposób zmechanizowała, odhumanizowała tworząc pewien paradoks. Albo może tak po prostu brzmią plemienne rytmy na triggerach?
Słabo znam tę płytę, bo mnie brzmienie odrzucało, ale to jest strasznie oczywiste granie względem riffów. Nie wiem, czy dlatego, że inni ich naśladują, czy to Sepultura sowicie rżnęła z wszelakich krzyżaków. A może chodziło o to, że jako kapeli z Brazylii im wolno było spóźnić się z graniem o jakieś dwa lata względem USA i Europy i wytwórnie nie uważały ich thrashu za passe?
