Kapela ze wsi Płock stworzyła na tym albumie muzę osadzoną gdzieś pomiędzy Scorn i Execution Ground Painkiller. Mnie zmiażdżyli.
Good stuff. Zgoda co do Scorna, Painkiller podmieniłbym wpływami takich panów jak Jon Hassell i Nils Petter Molvær. Poza tym słyszę trochę glitchu i takich tam. Laswella w sumie też, ale z innych projektów niż Painkiller.
Sporo w tym ambientu, mrocznego i niepokojącego, ale też nieplastikowy bit i różne inne rzeczy. Eklektyczne w chuj, ale coś w sobie ma. Muszę obadać twórczość Christopha De Babalona (jak to cudacznie brzmi, tak na boku) szerzej. Akurat dla tej płytki If You’re Into It I’m Out of it bandcampa nie ma, jest np. tuba.
Sorki za post pod postem, wkleiłem go w taki sposób, aby przekazać wyjątkowość i piękno tego utworu. Brak komentarza pod nim był spowodowany trudnością w opisie wrażeń, jakie u mnie spowodował.
Edit 2. Już bardziej swój. Zaczynam powoli rozumieć wklejki bez komentarzy. Ale może tez tylko mi się tak wydaje
pit pisze: 3 lata temu
mi całe industrialne techno kojarzy się z Regisem.
Słuchałeś Hidden In This Is The Light That You Miss? Ma w sobie taki smutek, którego ciężko uświadczyć na albumach techno. Zabieram się za projekt.
A ORPHX Pitch Black Mirror? To chyba opus magnum ich późnej twórczości. Świetny miękko industrialno post punkowy album.
kurz pisze: 3 lata temu
Słuchałeś Hidden In This Is The Light That You Miss? Ma w sobie taki smutek, którego ciężko uświadczyć na albumach techno. Zabieram się za projekt.
A ORPHX Pitch Black Mirror? To chyba opus magnum ich późnej twórczości. Świetny miękko industrialno post punkowy album.
Jeszcze nie. Poleciało Fragmentation oraz kilka późnych EPek.
Ze swojej strony jeszcze raz polecam wszystkim mocno "Pierce with Arrow". Mocno się wkręca zwłaszcza na słuchawkach.
A kurzowi jeśli chodzi o "smutny, melancholijny noise":
Podziękował jak jasna cholera. Tagi na RYM to minimal techno i darkwave - wygląda to mocno intersesująco. To drugie też zapisałem.
Na razie rozpoczynam Regis. Ten ostatni album z 2020, co wyżej się pytałem, jest fantastyczny (kiedyś się spróbowałem z Gymnastics i nie pykło, to olałem projekt - może teraz będzie inaczej).
Gymnastic ma jedną wadę. Było miksowane na sprzęcie nie nadającym się za bardzo do miksowania techno. Wszystko tam jest poskładane na totalne wyczucie.
Industrial metal z tego roku. Jest tu wszystko co już znamy: Ministry, Godflesh, KJ, NiN, klubowe beaty i tak dalej. Jednak cała sztuka polega na tym, że po zebraniu do kupy brzmi to szczerze i autentycznie.
Debiutancki album Hivemind to wynik pięcioletniej kolaboracji Gordona Bicknella, znanego wcześniej choćby z Esoteric, z Stuartem Harrisem (Sect 37). Ten pierwszy zajął się sferą muzyczną, podczas gdy drugi z dżentelmenów stworzył do niej coś w rodzaju epickiego poematu w rodzaju Wojny Światów. Znajdziemy tu niemal osiemdziesięciominutowy soundtrack oparty na mrocznej elektronice. Gordon wymieszał ze sobą elementy noise, ambientu, mrocznego techno czy nawet industrial, tworząc w ten sposób niezwykle transową i wysoce absorbującą mieszankę.
pit pisze: 3 lata temu
Ze swojej strony jeszcze raz polecam wszystkim mocno "Pierce with Arrow". Mocno się wkręca zwłaszcza na słuchawkach.
A kurzowi jeśli chodzi o "smutny, melancholijny noise":
damiendubrovnik-great-many-arrows
Oba przesłuchane. Pierce with arrow się nie wkręciło, może nie mam odpowiedniej wrażliwości na takie smuty. Great many arrows muzycznie świetne, szumy, ładne dźwięki, trochę mroku, wokal nadekspresyjny, dla mnie nie do słuchania, przytłacza mnie taka dosłowność.
Vessel Of Iniquity to jednoosobowy projekt pochodzący z Anglii. Niejaki S.P. White realizuje się w dość specyficznej niszy jaką jest szczególny mariaż industrialu z noisem, gdzie dołożono również grind i black / death metal. Każdy z kawałków składa się mieszających się ze sobą doomowych czy też deathowych riffów wraz z grindowymi atakami w towarzystwie kanonad automatu perkusyjnego. Na dokładkę, żeby zniszczyć doszczętnie słuchaczy, muzyk dorzuca trochę dronów i szaleńczych tremolo.
Idąc tropem Eraldo Bernocciego, którego to poznałem przez polecankę @Pioniere ostatniego albumu Simm (ekstra płytka), trafiłem na kolejny bardzo dobry album, nagrany wspólnie z Bkackfilm. Illbient, Trip-Hop, Dub, Dark Ambient.
Albert Witchfinder, znany przede wszystkim z doomowego Reverend Bizarre, oraz Läjä Äijälä, znany głównie z hardcore/punkowego Terveet Kädet stworzyli wspólny album, na którym nie ma ani doomu, ani punka. Jest za to oldschoolowa elektronika, ambient i spoken word (aczkolwiek Witchfinder czasem też wrzeszczy pełnym bólu głosem). Dziwne, ale ciekawe.
Coph Nia wziął na warsztat prawdziwe klasyki hard rocka i nie wpadł w pułapkę nagrywania wtórnej, gorszej wersji oryginału. Ci, którzy chcą usłyszeć lekko przerobione "Black Sabbath","Sick Things","Levitation" czy "Mr Crowley" mogą być bardzo zdezorientowani po zapoznaniu się z "Qliphothic Phantasmagoria". I chwała Szwedom za takie podejście do tematu. Nic nie boli bardziej jak nieumiejętność "przetłumaczenia" czyjejś twórczości na własny język muzyczny. Myślę, że zespół wyszedł z "coverowego" starcia zwycięsko.
Dokumencik. Zrobiony po łebkach, z błędami i z pozycji totalnego laika, ale o dziwo da się obejrzeć. Może dlatego że pokazuje historię industrialu z pozycji kogoś dla którego NIN jest jego ukoronowaniem.
kurz pisze: 2 lata temu
Co byś drogi założycielu tematu polecił dalej. Interesują mnie jakieś tribal dark ambienty, bez jakichś dżezroków.
Czyli bez Paula Schutze? No dobrze.
Zastanawiałem się nad kilkoma mocno postindustrialnymi albumami, ale postanowiłem ograniczyć się do rzeczy mocno zakorzenionych w ludowym aspekcie tej muzyki. Sephiroth też przemknął mi przez myśł, głównie z powodu tego jaki jest pocieszny. Cała dyskografia brzmi jak soundtrack do Red Alert 2, gdyby jego akcja rozgrywała się w południowej Afryce, w alternatywnym roku 1879.
Dobre to jest. Kojarzy mi się z Aluk Todolo w wersji tribal ambient. Lubię takie transowe rzeczy. Pewnie bym się odnalazł na taśmie produkcyjnej w jakiejś wielkiej turkoczącej futurystycznej fabryce.
Projekt Roda Modella, znanego m.in z Deepchord, Deepchord Presents Echospaces, CV313 - Mystic AM. Płytka z zeszłego roku, Tribal Ambient, Ambient Techno,Dark Ambient. W ciepły czerwcowy poranek wchodzi bardzo dobrze.
Kurde jakie to jest dobre. Nie potrafię tego nazwać, jakiś zrytmizowany glitch z samplami/odgłosami? Sądzę, że @Kozioł może być zainteresowany słuchnięciem. Mi robi.
Wydawnictwo Brutality Garden, muszę szerzej się nimi zainteresować.
siema. jutro w tyrce sprawdzę. jak zrytmizowane tzn zrozumiałe
zarzucaj co się da, ja już praktycznie nic nowego nie sprawdzam...
Coś chyba rozłażę się z muzykom wszelakom. chyba zakochać się potrzebuję
He he, coś w tym jest. A wracając do muzy lecę z labelem Brutality Garden i jak na razie jest to inna przestrzeń elektroniki, niż dotąd słuchałem. Wchodzi mi to.
Wczoraj byłem na jego bc i chciałem polecić ci coś w związku z tym, czego ostatnio słuchasz, ale widzę, że zbędny byłby mój trud, Nowej nie słuchałem, jeno fragmenty z debiutu poleciały.