Zørza to nowy nabytek wytwórni Godz ov War, nakładem której ukazał się niedawno debiutancki album 'Hellven'. W zeszłym roku zarzucałem tu ich EPką ale nikt się nie złapał. Oba materiały przyjemne, bezpieczne, zmiana wokalisty nastąpiła i na nówce japę drze Refur, którego kojarzę ze Skalanie.
Zachęcam do klikania, nie ma się czego bać, jest bezpiecznie jest spokojnie.
Jeszcze tylko napiszę Zorza dla wyszukiwarki i powtórzę, że jest bezpiecznie.
Hajasz pisze: rok temu
Koleś w kaszkiecie to na bank nie wróży niczego dobrego. Intelektualny blek dla nerdów. Nie słyszałem ale obstawiam, że srogie gówno.
Pewno lewak do tego... powinien mieć pandę na ryju i tonę sznyt i tatuażyków na kończynach górnych! Bez jaj. Też nie słuchałem, ale sprawdzę z ciekawości. Obstawiam post blackowe granie.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Naturalnie, proponuję iść za ciosem i też śmiało pisać czy się podoba czy nie, ale jak ktoś wyskoczy, że słuchał, to bana mu z miejsca za psucie wątku.
dj zakrystian pisze: rok temu
Obstawiam post blackowe granie.
Oni też, na bandcampie stoi: Post-Black Metal, Ambient
Czyli nawet się nie można przypierdolić, że na black metal pozują, bo nie pozują...
No to ja się narażę na ban, bo ja słuchałem EPki. Całkiem spoko muzyka, choć to nie są moje ulubione klimaty. Dość prosta muzyka, ale jednak ma klimat, riffy i aranże oklepane (chłopaki chyba lubią Windir), ale jednak fajnie to poukładane razem. Brzmienie całości całkiem spoko. Informacja specjalnie dla @Nathasa: jest wyrazisty bas! Tylko ten automat perkusyjny drażni. EPka spoko. Debiut będzie słuchany. Będzie ban albo banan?
porwanie w satanistanie pisze: rok temu
Naturalnie, proponuję iść za ciosem i też śmiało pisać czy się podoba czy nie, ale jak ktoś wyskoczy, że słuchał, to bana mu z miejsca za psucie wątku.
dj zakrystian pisze: rok temu
Obstawiam post blackowe granie.
Oni też, na bandcampie stoi: Post-Black Metal, Ambient
Czyli nawet się nie można przypierdolić, że na black metal pozują, bo nie pozują...
Nic w tym złego. Dziwi mie hajaszyzm. Podobał mu się debiut Kły i nawet Wyrzyny. A tu plwa, bo gość w kaszkiecie!
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Warto wspomnieć, że Hajasz po premierze pisał, że dwójka Biesów rewelacja, po tygodniu, że średniak a po kolejnych dwóch dniach, że gówno dla pizdeuszy
DiabelskiDom pisze: rok temu
Warto wspomnieć, że Hajasz po premierze pisał, że dwójka Biesów rewelacja, po tygodniu, że średniak a po kolejnych dwóch dniach, że gówno dla pizdeuszy
Bo to zależy, ile wujas berbeluchy w siebie wleje.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Jeśli to post black metal, to będzie banan w dupę.
Najebaliście tyle postów, a ja nadal nie wiem, czy ktoś tego najnowszego wydawnictwa słuchał i czy warto po nie sięgnąć. Ludzie w kaszkietach są zajebiści, bo młodzież wszechpolska chodzi w kaszkietach.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Hajaszrok temu
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Ktokolwiek nosi kaszkiet zginie od kaszkietach a kto nie nosi kaszkieta lub z głowy go strąca umrze na krzyżu.
DiabelskiDom pisze: rok temu
Warto wspomnieć, że Hajasz po premierze pisał, że dwójka Biesów rewelacja, po tygodniu, że średniak a po kolejnych dwóch dniach, że gówno dla pizdeuszy
Wyobrażam sobie, jak chłopaki wchodzą na forum, patrzą, że wątek aktywny, na pierwszym miejscu i już kilkanaście postów, zaintrygowani czytają, co o nich tu piszą... a tu kaszkiety, transy, banany i młodzież wszechpolska
Chłopaki, słowo - posłucham, żeby Wam to wynagrodzić.
porwanie w satanistanie pisze: rok temu
Wyobrażam sobie, jak chłopaki wchodzą na forum, patrzą, że wątek aktywny, na pierwszym miejscu i już kilkanaście postów, zaintrygowani czytają, co o nich tu piszą... a tu kaszkiety, transy, banany i młodzież wszechpolska
Chłopaki, słowo - posłucham, żeby Wam to wynagrodzić.
Też tak na to patrzę. Gorzej jeśli to będzie jedyna reakcja na ich muzykę.
Ale boję się polskiego BM, więc przecieraj szlaki.
Zacząłem badać i na pod koniec siódmego numeru mogę powiedzieć, że nie ma się czego bać, aczkolwiek tak, jak najbardziej można powiedzieć, że słychać tu wypadkową pewnych trendów, zarówno w produkcji jak i w kompozycjach. Ale nie tylko to na szczęście. Przy pierwszym utworze pomyślałem, że grane jest coś jakby post-mgłista (groove!) wariacja na temat wczesnego Rotting Christ z nałożonymi na to warstwami atmosferycznych przepaści, powiewów i osadów. Czyli są to rzeczy jakoś tam modne, i w sumie choć mało tu tych elementów przeważających szalę w kierunku post-, to są, nie da się zaprzeczyć. Wokal fachowy, brzmienie przestrzenne, kompozycje dość urozmaicone, dużo ładnych melodii (prowadzących, ale znajdzie się też np. klasyczna solówa w The Crown with Silver Thorns) rzadko przynudzają, dobrze się tego słucha. Bezpieczne? No bezpieczne, świata raczej nikomu nie przewartościuje, ale jak ktoś zwyczajnie lubi słuchać takich rzeczy, nie ma alergii na klimaty wychodzące z Godz Ov War, to warto odpalić Zørzę, bo to raczej lepsze od lwiej części podobnych współczesnych klimatycznych projektów, i to globalnie patrząc.
Zupełnie inne odczucia z mojej strony. Ten zespół jest żywym dowodem na to, że do nagrania dobrego black metalu nie wystarczy dobre opanowanie instrumentów, jak twierdzą złośliwi, słusznie zwracając uwagę na prostotę tego gatunku muzyki i niesłusznie twierdząc, że może grać go każdy, kto opanuje parę chwytów na gitarze i nauczy się w miarę rytmicznie walić pałeczkami w bęben. Tutaj niby wszystko jest na swoim miejscu. Duże brawa za to, że jak ten Konigreichssaal, nie poszli w małpowanie innych kapel. Trudno mówić tu o jakimś własnym stylu, brzmieniowo i kompozycyjnie już wszystko było, ale przynajmniej nie dostajemy kolejnego klonu Mgły, a to jak na polskie warunki ogromny sukces. Kompozycje są proste, utrzymane w jednym tempie poza nielicznymi wyjątkami. Niestety dla mnie, na tym blackmetalowym rdzeniu nadbudowane są jakieś elementy kojarzące mi się nieodparcie z jakąś "zimną falą". Jakbym słuchał białoruskiego Molchat Doma w wersji black metal, co szczególnie wyraźnie daje się odczuć w pierwszym kawałku. W całokształcie wyszedł z tego po prostu kolejny "depresyjny black metal". Efekt jednak wydał mi się nie tyle depresyjny, co nudny. I tu wracam do tego, co pisałem na początku. Nie wystarczy grać black metalu, żeby grać black metal. Być może trzeba przez lata żyć tą muzyką, być może trzeba z fanatycznym zacięciem słuchać zespołów grających tego typu muzykę, a może po prostu trzeba pozostać dzieckiem i wciąż w to wierzyć, zamiast zakładać kaszkiet i przyjmować ironiczną postawę zblazowanego "postmetalowca"? Nie wiem. Jednak coś sprawia, że niektóre albumy BM potrafią brzmieniem i swoją prostotą budować autentycznie złowieszczy nastrój i porywają w swój świat słuchacza. A są takie, które po prostu są. Miałkie, płytkie, pozbawione emocji, trochę jak pisanka, fajne ( i tylko "fajne") po wierzchu, lecz pozbawione głębi. I tak właśnie odbieram muzykę Zorzy. Większość polskiego Blacku ma niestety tę przypadłość, a to jest zespół, który zginie w tym tłumie bezbarwnych zespołów.
TITELITURY pisze: rok temu
Jednak coś sprawia, że niektóre albumy BM potrafią brzmieniem i swoją prostotą budować autentycznie złowieszczy nastrój i porywają w swój świat słuchacza. A są takie, które po prostu są. Miałkie, płytkie, pozbawione emocji, trochę jak pisanka, fajne ( i tylko "fajne") po wierzchu, lecz pozbawione głębi. I tak właśnie odbieram muzykę Zorzy.
Z tym stwierdzeniem akurat zgadzam się w 100%. Nie chodzi o to, czy już coś było czy nie, ale o to czy potrafisz ubrać emocje w muzykę. Jednym wychodzi to lepiej innym gorzej. Oczywiście jest jeszcze słuchacz, który te emocje weryfikuje swoim uchem. W przypadku Zorzy wyczuwalny jest poziom, który może się podobać, ale faktycznie czysto technicznie. Poza tym totalnie zgadzam się z opinią, że te kawałki są proste, ciągnięte jednym schematem (co w przypadku dobrego schematu wcale nie musi być wadą). W założeniu powinno mi się tu wszystko zgadzać, bo lubię melodię i naprawdę nie określę Zorzy jako twór niepotrzebny. Myślę, że gdybym dopiero zanurzał się w te klimaty, to ten album byłby dobrym drogowskazem. Natomiast dziś lepiej wchodzi mi np. taki Antiflesh, gdzie instrumentalnie i produkcyjnie odstaje poziomem od Zorzy, ale jednak ta emocja jest bardziej namacalna.
Jakoś mi uleciało, a miałem parę groszy od siebie wrzucić. Robię to więc teraz, bo potem znowu zapomnę
Widziałem występ panów przez Terrestrial Hospice i Deus Mortem. Kolega opisał mi ich jako post black metalowe cośtam. Stwierdziłem, że chuj, niech będzie i posłucham co to takiego. Zasadniczo mamy tu granie brzmiące jak nieco bardziej (!) melodyjna Mgła. Było też parę momentów na wkręty w jakimś klimacie Paradise Lost czy Katatonia. Aha i któryś wałek na początku zalatywał mi i kumplowi Satyriconem nowszym. Wynudziłem się mocno, natomiast widziałem że młodzieży zdecydowanie leżało to granie.
Dodam tylko, że nie słyszałem nic studyjnego i jakoś mnie nie korci sprawdzać. Jestem za stary na to gówno, czy jakoś tak.
"Muzyka dla doświadczonych życiowo - nie dla gówniarzy, dla tych, dla których ważny jest klimat, a nie pojedynczy riff, czerpiąca z przełomowych dokonań - niesiląca się na pedalską awangardę, dla ludzi, którzy wiedzą, czym jest umieranie - nie dla pizdeuszy pijących raz w tygodniu krafta i prowadzących zdrowy tryb życia".
Tak to se przetłumaczyłem.
Zara słucham. Acz jutub podpowiada, że słuchałem i wytrzeźwiałem